środa, 14 września 2016

Prawie gotowy.

Wiem, prawie robi różnicę. Faktycznie, bardzo dużo mi jeszcze zostało do zrobienia, przed wyjazdem. Jednak to co uważałem za najbardziej czasochłonne, skończyłem. Mam na myśli kufry aluminiowe na bagaż. Ponieważ większą część podróży będę jechał sam to zabezpieczenie bagażu ma duże znaczenie. Aluminiowe kufry nie są najlepszym rozwiązaniem w terenie, ale znacznie utrudniają wydobycie z nich bagażu, niepowołanym osobom.
Zrobiłem je najmniejsze jak mogłem. Szerokość całego zestawu to tylko 86 cm. Mniej więcej tyle co szerokość kierownicy. Pojemność? Nie jest istotna, bo zmieszczę się w nie bez problemu. Na bagażnik poleci tylko namiot i karimata.
Zamontowałem też grzane manetki (rączki na kierownicy). Myślę że w Albanii będzie gorąco ale powrót przez Polskę może być już bardzo zimny.

Do wyjazdu zostało już dosłownie kilka dni...

czwartek, 8 września 2016

Przygotowania

Do wyjazdu zostało 10 dni.
Przygotowania tym razem są wyjątkowo istotne jeśli chodzi o stan techniczny motocykle. Wynika to z tego że rozpoczynam samotną jazdę prawdopodobnie 1000 kilometrów od domu. To na początku trasy zazwyczaj wychodzą niedociągnięcia mechaniczne a tym razem początek będzie bardzo daleko i nie będzie mowy o tym żeby zawrócić i coś poprawić.
Niestety zostawiłem przygotowania na ostatnie tygodnie i okazało się ze mam w tym okresie mało czasu. Trudno, najwyżej coś przeoczę i wtedy naprawdę będzie przygoda. Z drugiej strony Europa to nie Afryka i dosyć łatwo o prawdziwy warsztat.
Na początek poszła zmiana wydechu na cichszy od KTMa 690 enduro.

 Wymiana przedniej opony na Continental TKC80 i przerobienie stelaży pod kufry.
Jutro prawdopodobnie zamontuję podgrzewane manetki Oxford Premium Adventure i jeśli wystarczy to zmienię zębatki. Zostanie jeszcze dokończenie kufrów aluminiowych, wymiana oleju, łańcucha napędowego i zmiana szyby na wyższą.




Potem zostanie już "tylko" pakowanie :)
i w drogę!

wtorek, 30 sierpnia 2016

Powtórka z Albanii

Decyzja podjęta, urlop wpisany w grafik.

W 2011 roku miałem przyjemność zahaczyć o Albanię. Byłem tam kilka dni i przejechałem kilkaset kilometrów. Tym razem mam zamiar to odrobinkę poprawić ale nie mam na to konkretnego planu. Pięć lat temu byłem tam z kolegą, tym razem chcę pojechać samotnie. Spodziewam się spotkać już na miejscu znajomą ekipę z PrzezŚwiat.eu ale to też nie jest priorytet.
Plan jest dosyć prosty:
wyjazd: 18.09
cel: Albania - zgubić się gdzieś w górach
powrót: przed 29.09

Słowo się rzekło... pora na przygotowania!

niedziela, 29 maja 2016

Jestem jednak sentymentalny ;)

Bardzo lubię wracać do miejsc, które są związane z miłymi wspomnieniami. Nawet jeśli jest to zwykła leśna droga.
Dzisiaj doszedłem do wniosku że jednak Enduro to dobry rodzaj motocykla. Nie bez powodu po wielu motocyklach wybrałem akurat motocykl do jazdy wszędzie. Asfalty, zwyczajnie są nudne. Owszem, fajnie mieć pod tyłkiem motocykl "o mocy cyklonu" i przyspieszać do setki w mniej niż 4 sekundy ale to też szybko staje się nudne. Dużo więcej przyjemności w krótkim czasie daje jazda motocyklem po bezdrożach. Godzinny przejazd po leśnych ścieżkach może być niesamowitą przygodą, która sprawi że wraca się do domu z bananem na ustach. Asfaltowy motocykl takich wrażeń mógłby chyba dostarczyć tylko na torze wyścigowym. Mimo wszystko sympatycznie mieć dwa, tak różne motocykle.

sobota, 7 maja 2016

Cześć, jestem Tibon :)

Kilka dni temu nowy motocykl w garażu a teraz nowy członek rodziny w domu.
Labrador Retriver. Zwiemy go Tibon chociaż w metryczce ma wpisane Zefir.
Kiedy kilka lat temu mój kochany kundel Max zdychał mi na rękach mówiłem że nigdy nie będę miał więcej psa. Jeszcze wtedy nie wierzyłem tak bardzo jak teraz w słowa "nigdy nie mów nigdy". Sporo od tamtej pory się wydarzyło i pozmieniało. Psiak w domu wprowadzi sporo nowych zmian. Myślę że na lepsze.
Oby tylko nie ograniczył moich motocyklowych wyjazdów ;)


poniedziałek, 2 maja 2016

Drugi koń w stajni - Suzuki GSF 1200 Feel it, do it - Bandit !

Mogę się pochwalić kolejnym spełnionym marzeniem.
Oto on, drugi koń w stajni.
Suzuki GSF 1200 Bandit.
Mogę powiedzieć że to taki powrót do korzeni bo moim pierwszym motocyklem było Suzuki GSX 1100E.
Kupiony baaardzo bardzo okazyjnie po lekkim szlifie. Do wymiany kawałek owiewki i dźwignia hamulca ale silnik brzmi pięknie. Pierwsza jazda też już była :)
Oczywiście Yamaha zostaje w garażu i to ona będzie (tak myślę) najczęściej dosiadanym motocyklem. Jakoś nie wyobrażam sobie podróży na Suzuki Bandit.
Oczywiście osiągi o niebo lepsze i prędkości autostradowe to dla niego pestka ale mimo wszystko XT660R wygrywa u mnie przez swoją uniwersalność. To ona jeździ "tam gdzie nie ma już dróg".
Bandit będzie motocyklem na niedzielne przejażdżki " dookoła komina" przy pięknej pogodzie.



W tym tygodniu jeszcze jedna nowość mnie czeka. Będzie niewielkich rozmiarów a zmieni moje życie bardzo :)

niedziela, 24 kwietnia 2016

Brak czasu...

Moja motocyklowa wyprawa w maju do Norwegii z pewnością nie wypali.
Oczywiście nie rezygnuję zupełnie z wyjazdu w tym roku ale nie jestem już w stanie nawet zaplanować przybliżonego terminu.
Ten rok poświęcam głównie domowi i rodzinie. Są w życiu sprawy ważne i ważniejsze.
Może pojadę wczesną jesienią ale za to lepiej się przygotuję do wyjazdu. Zawsze są jakieś plusy.
Tymczasem moja Yamaha xt660r dostała nowe siedzenie.
Delikatnie wyprofilowane i obniżone. Wygląda świetnie.
Wykonała mi je na zamówienie firma MOTOKANAPY . Gorąco polecam bo jakość wykonania jest rewelacyjna i podejście do tematu modyfikacji prawdziwie motocyklowe.